Siła wyrazu i przekazu książki

Siła wyrazu i przekazu książki 

„Bo zwykle książki są jak meteory. Każda z nich asa jedną chwilę, moment tak, kiedy z krzykiem wzlatuje jak feniks, płonąc wszystkimi stronnicami. Dla tej jednej chwili, dla tego jednego momentu kochamy ją potem, choć już wówczas są tylko popiołem”.

Bruno Schulz

Działa różnych autorów niosą ze sobą rożne przesłanie
Zdjęcie autorstwa Lum3n z Pexels

My młodzi – wessani przez machinę w powszechnego abecadła „nowego pokolenia, pomiędzy Sieyllą a Charybdą tego, co trzeba znać, a tym co tka nasz jedwabny”całun”  duchowej intymności i mądrości, musimy wybierać, czy poddać się nie zaznawszy uczucia własnej wartości, tym samym „powołać się” na życie, które będzie „powieścią idioty, głośną, wrzaskliwą, a nic nie-znaczącą”/W.Szekspir/, czy stanąć na „wysokości oczu” mówiąc:
NIE. „Koniec, końców! ” należy podjąć decyzję. Zrzucić maskę hipokryzji i jak ślepiec po omacku szukać tego co najlepsze, co uchyli przed nami wrota nowego świata, tknie w nas zapach nowej wiosny wyzwalając z kleszczy kolokwialnej mądrości i poczucia samowartości taniej i złudnej.

Kanon literatury?

Kanon- słowo to jest wyznacznikiem pewnych wygodnych i osobliwych ograniczeń, powszechnego minimum, które może wzbudzić bunt jednostki, wywołując narodziny nowego pokolenia, lub też zapełnić „blokowce mrówkowce” ludźmi bez marzeń i wyobraźni.
Myślę, że znalazłam się po stronie tych ludzi, którzy w pewnym momencie powiedzieli nie ! – nie fascynuje! i zaczęli szukać swojego świata; postaci, marzeń, który wbrew pozorom nie jest tak odległy i przeciwstawiający się światu kanonu lektur szkolnych.
Myślę, że poznanie literatury to przede wszystkim podróż w głąb własnego ja, odkrywanie tego co najgłębiej ukryte i najdelikatniejsze. Książki, które pozwoliły mi choć troszkę ujawnić rąbka tajemnicy a rzeczywistości, ludziach mijających mnie z twarzą teatralnego widza, to te , których nie można odnaleźć w kanonie lektur, być może odbieramy je zbyt indywidualnie, aby dyskutować o nich w „szkolnych ławkach”, ale z drugiej strony dlaczego nie mówić, o tym co jest w nas, o tym co kochamy, z czym nie zgadzamy się, negujemy.

Literacka wizja człowieka

Pomiędzy „nienawiścią do rzeczywistości” a czysto „szczeniacką” niewinną głupota, los rzucił mnie w otchłań powieści Witkacego; tych kobiet demonów, masek szkaradnych, znieczulicy i abnegacji, nihilizmu, w którym zatopiona jest każda cząstka dobrej woli, pruderii, z której utkana została pajęczyna ludzkich zahamowań. Tu ukazała mi się przed oczami „kasandryjska” wieść, wizja człowieka, który wierząca w sens życia, w jego racjonalność stanowi czarną bezkształtną masę, marką jest żyć ze świadomością irracjonalności, tak jakby życie było racjonalne. Jest to brzemię, które nie każdy potrafi udźwignąć i nieść z podniesionym czołem jak sztandar, dlatego uciekamy od „widma złego życia” tam, gdzie życie samo w sobie jest celem, gdzie każdy dzień to nowa tajemnica, w świat Marqueza czy Cortazara. Porwani przez oniryczną rzeczywistość; gestów, marzeń, miraży pasteli i zapachów, sennych „prześwietlonych” gorącym słońcem dni, odkrywamy w sobie wrażliwość; kontaminację pasji szukania i życiowej mądrości. Podążamy ku wolności ze spokojem, uśmiechem, będąc „pięknym, genialnym, młodym niosąc but w butonierce”, ku nowemu światu, gdzie jedno spojrzenie, jeden gest wystarczy, by rozumieć.

Cortazarowskie „ja”

Niektórzy uznają ksiązkę za bramę do innego świata a Bibloteki za ich stacje portali.
Zdjęcie autorstwa Mark Cruzat z Pexels

Cortazarowskie ja, w „Grze w klasy”, mój świat, moje uczucia, zrozumienie siebie przez pryzmat rzeczywistości, powoduje, że jawi mi się piękny widok- wizerunek człowieka, który posiada poczucie własnej wartości, który nie boi się wyborów, który żyje w zgodzie z sobą i własnym sumieniem.
Jest jednak coś co dręczy nas, nasza słabość, która nie pozwala nam żyć w spokoju i z przekonaniem, że to co robimy jest dobre. „Jak jest, że urodzeni z chaosu, nigdy nie możemy się z nim zetknąć, ledwie spojrzymy, a już pod naszym spojrzeniem, tworzy się kształt i porządek” /W.Gombrowicz/. Gombrowicz ukazuje mi świat, z którym walczymy, a który jest dziełem naszego istnienia, naszych tanich i maluczkich posunięć, które uwikłały nas w rzeczywistość sztuczną i obcą.
Rzeczywistość złą i mroczną, również ukazały mi obrazy Hłaski, przedstawiając człowieka słabego, który krok po kroku nasiąka złem dnia codziennego, szarzeje wciśnięty w prowincjonalną mentalność i skrzywioną moralność. Bohater Hłaski umiera z braku „świeżości, powietrza”, w wyniku nienawiści tłumu, bezduszności ludzi pozornie bliskich trujących atmosferą zła. Everyman Kafki czy beckettowski bohater czekający na Godota, na tego, który nigdy nie przyjdzie !, zabija swoją duszę, zabija siebie, maleje w innych, stając się kolejną lalką w gabinecie marionetek.
Wszystko to powoduje, że wzbiera się w człowieku myśl obrony i ucieczki od rzeczywistości, jednakże „jeżeli dziś dotknęła nas dżuma i to może chwila zastanowienia nadeszła”, mówi Camus. Dzisiaj w tym strachu możesz ujrzeć: prawdę o życiu i o sobie. Wiara w to, że „powołał mnie Pan na bunt”/Grochowiak/ pozwoli żyć świadomie i konsekwentnie, uchroni przed katastrofą banity/ jak w powieści Szaniawskiego „Dwa teatry”, nie należący do nikogo, nie posiadający domu, zdradzony przez innych i przez siebie, człowiek bez twarzy i osobowości. Uchroni od zniekształceń, bluźnierstw, kunsztownych igraszek z ludzką materią duszy, od „bezkształtu” i beznadziei jaką pokazuje nam twórczość Luisa Aragona, czy Andre Gide autora”Fałszerzy”.
Czym jest poezja? Ta naga w ciszy i samotności. Pragnieniem piękna, tęsknotą za pięknem?

„Niektórzy lubią poezję
Nawet nie większość wszystkich
ale mniejszość
Nie licząc szkoł, gdzie się musi
i samych poetów,
będzie tych osób chyba
dwie na tysiąc”.
W.Szymborska

Poezja, którą kocham to przede wszystkim ta w samotności, ta na co dzień, w autobusie, kiedy biegnę do domu, aby przeczytać o tym, jak pachnie dzisiaj powietrze, jak „DLA MNIE dziś, minął dzień”. Poezja to nie ta, od święta w szkole, nie! Ukryta w zakamarkach torebek, otchłaniach kieszeni marynarek, bezkresnej niewiadomej kalendarzy. Napawająca nostalgią, pachnąca wiatrem poezja Gałczyńskiego. Delikatność i subtelność gestów Norwida,
gdy czytam;

„Daj mi wstążkę błękitną-oddam ci ją
Bez opóźnienia…
Albo daj mi cień twój z giętką twą szyją:
-Nie! nie chcę cienia /…/

/…/ Bywałem ja od Boga nagrodzonym
Rzeczą mniej wielką:
Spadłym listkiem, do szyby przyklejonym,
Deszczu kropelką’.’

Miłość i oniryczna woń morza Pabla Nerudy, tajemniczość i samotność Grochowiaka, romantyzm Stachury i szaleństwo Bursy;

„Jeśli się uda to cośmy zamierzyli
I wszystkie słońca wyhodowane w doniczkach
naszych konwencjonalnych rozmów
i zaściankowych umysłów,
rozświetlą szeroki widnokrąg
i nie będziemy musieli mówić, że jesteśmy geniuszami,
bo inni powiedzą to za nas
Ech, szkoda gadać
Panowie, jeśli to się uda
to zalejemy się jak jasna cholera”
To jest mój świat i moje życie.
„Świat kręci się wokół
jednej małej szpilki
barwny, piękny, suchy motyl”

 

Grass

Grass WIEM O tym, że to co teraz myślę i jak postępuje wynika z tego, co dotychczas przeczytałam, gdyż to właśnie miłość do literatury ukształtowała moją osobowość. Kanon lektur stanowi pewną bazę, obligującą nas do czytania, a tym samym „nieudolnego” rozumienia rzeczywistości. Jak to wykorzystamy zależy tylko od nas, możemy wybrać to, co nas interesuje i pokochać, bądź też odnieść się do literatury, w sposób przedmiotowy, być człowiekiem o wiele uboższym uczuciowo i stracić cudowny akt – odkrywania siebie.

„Bogowie skazali człowieka na bezustanne poszukiwanie Ziemi obiecanej i oddalają go od niej, ilekroć widać ją wreszcie na horyzoncie, ale samo wdzieranie się na szczyt starczy, by wypełnić serce człowieka ’.’

A.Camus

Author: akte

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.